Nasz profil na Facebook
  MBP
 
 
KOMENTARZE WPISANE PRZEZ: Bezunia


Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Gra w kolory
Wysłany: 2018-09-02 16:33:17
Jak tylko dowiedziałam się, że pojawiła się część druga „ Wyprzedaży snów " chciałam dorwać w swoje łapki i czytać, czytać, czytać.
I w końcu dorwałam. I w końcu przeczytałam...
tyle tylko, że czegoś mi zabrakło...
Czegoś tu nie ma... albo czegoś jest za dużo... Sama tak naprawdę nie wiem czemu się czepiam.
Część spraw się wyjaśniła ( i Agata rozprawiła się wreszcie z tą francą.. Łooooj... przepraszam... z tym Francem. A... i brawo Joasiu!).
Ale pojawiły się też nowe niewiadome...
Będę czekać na kolejną część, bo niewątpliwie się pojawi.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Wyprzedaż snów
Wysłany: 2018-09-02 16:25:49
Jest sporo już opinii na temat tej książki i jak to bywa jednym ta książka się podobała innym nie. Ja należę do tej pierwszej grupy.
Według mojej opinii to jest CIEPŁA i po prostu DOBRA KSIĄŻKA.
I co z tego, że to już było. I co z tego, że bohaterowie jacyś przerysowani a główna bohaterka to już w ogóle anioł...
Czasami dobrze jest przeczytać taką bajkę – nie bajkę. Taka dobra książka wcale nie musi nas czegoś uczyć, nie musimy dochodzić do różnych wniosków i zmieniać naszego życia. Dobra książka może po prostu sprawić, że po jej przeczytaniu ( nawet jeśli się beczało ) poczujemy się dobrze i że nie był to zmarnowany czas.
Jeżeli ta książka się komuś nie spodobała to trudno.
Przecież nikt nie powiedział, że wszyscy mamy się zachwycać i że każdemu ma się podobać.

Jak na debiut pani Marzenko... naprawdę nieźle... Będę czekać na więcej książek.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Anioł w kapeluszu
Wysłany: 2018-09-02 16:20:29
Prześliczna, przedobra, tchnąca optymizmem.

Pięknie dobrzy ludzie, przyjaźń… Dosłownie łyka się tę piękną historię…

I choć boli historia niektórych osób to jest nadzieja, że wśród Aniołów musi przyjść ukojenie...
Polecam.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Tuczarnia motyli
Wysłany: 2018-09-02 15:46:36
Oto druga część przygód Mai. Na skutek niezwykłego ataku zimy w Warszawie, Maja wybrała się do swojej ukochanej ciabci ( z cichutką nadzieją na rozwiązanie zagadki zaginięcia swojej ileś tam prababci, no i oczywiście z nadzieją na przeżycie fajnej, nowej przygody).
Tym razem Maja trafia do krainy motylołaków… Co?! Motylołaków??!!
Cztery klany Motylołaków od dawna toczą ze sobą wojny. Czy Mai się uda zażegnać konflikty? W tej części ciabcia i Monterowa są dziwnie odmienione… Dziwnie odmienione??!!
Kolejne przygody opisane równie lekko i przyjemnie.
Jak dla mnie – ekstra
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Czarny Młyn
Wysłany: 2018-09-02 15:40:45
Nie jest to na pewno horror, jak niektórzy o niej mówią.... może thriller, który przeradza się na końcu w science fiction... ale i tak trzyma w napięciu.
Sześcioro dzieci w pewnej malutkiej wiosce ( zapomnianej przez Boga ) spotyka niesamowita przygoda o której pewnie będą pamiętać do końca życia.

O czym jest ta książka? Przede wszystkim o przyjaźni. Ta szóstka dzieciaków to jedyne dzieci w wiosce, a ponieważ telewizja, komórki, radio raczej tam nie działają muszą one w trakcie zabaw uruchomić swoją wyobraźnie. W pewnym sensie nawet im zazdroszczę... wolni od całej tej wsz garniającej nas techniki, która nas powoli pochłania ( tak jak czarny młyn).
” Jakim cudem potrzebujemy tego wszystkiego i kiedy znajdujemy czas na to, żeby używać takiej ogromnej liczby sprzętów? „ str. 175

Jest też o chorobie i niepełnosprawności.
Siostra jednego z bohaterów a właściwie narratora tej opowieści, jest karzełkiem, nie chodzi, mało mówi.
Dzieciaki a w szczególności jej brat opiekują się Melą. Mała, niepełnosprawna dziewczynka okaże się w efekcie końcowym tą, która ocali wszystkich.

Co do dorosłych to wspomnę tylko Babkę, której raczej nie można polubić, ale w końcowej scenie niczym legendarny Don Kichot walczy razem z dziećmi ze złem w czarnym młynie.

I jeszcze tylko cytat:
„ Ponieważ zegarów jest wszędzie pełno (… ) czas jest czymś oczywistym. A teraz czuję się jakby zawieszony w próżni – nie mam pojęcia, która jest, ile mija minut między jednym czymś a drugim.(… ) Ten brak możliwości zmierzenia i policzenia upływających sekund ma w sobie coś groźnego, a nawet przerażającego. Sprawia, że czuje się niepewny i zagubiony.” Str. 125

A gdyby tak wszystkie zegarki na świecie stanęły?
Polecam.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Meryl Streep o sobie
Wysłany: 2018-08-15 20:40:37
Piękne zdjęcia Meryl i tyle chyba w temacie jeśli idzie o książkę. Za bardzo się autor nie wysilił.
Jestem zawiedziona, bo lubię tę aktorkę. Ale kto chce niech sobie sam przeczyta i oceni. Pozdrawiam.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Cudowny chłopak
Wysłany: 2018-08-15 20:39:15
Tym razem pierwszy był film… i może to dobrze. Ponieważ gdybym najpierw przeczytała książkę mogłoby się okazać, że film już mi się tak bardzo nie spodoba… a tak film jako film był naprawdę piękny…
Wracając do książki. Piękna i chwyta za serce…
O czym jest? Bez sensu pisać. Każdy zainteresowany książką lub filmem już to wie.
Jak często zdarza się nam oceniać ( kogoś lub coś ) bez poznania bliżej. Pewnie częściej niż byśmy chcieli się do tego przyznać. A dzieciom tym bardziej. Nikt tak jak dziecko nie powie ci prawdy.
Są tacy którzy lubią Augiego i są tacy co go dręczą… .
Dobre serce, poczucie humoru, odwaga… ale też wrażliwość… Augie zdobył ludzkie serca i przyjaciół.
Zarówno po obejrzeniu filmu jak i przeczytaniu książki ( choć momentami trudno było nie zacisnąć zębów czy też nie uronić łzy ) zrobiło się tak lekko na duszy… i tak fajnie. Czy nie byłoby lepiej na świecie gdybyśmy chcieli patrzeć na ludzi sercem?
Książkę polecam… i niech każdy ją sobie oceni ( po wnętrzu a nie po okładce ).
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Sekret, którego nie zdradzę
Wysłany: 2018-08-15 20:37:12
Kolejna książka o przygodach Jane i Maury. Przeczytana jeszcze w lutym, ale dopiero teraz dodaje opinię.
Strasznie mnie wkurzyło zakończenie… Żeby mordercy się upiekło?! No mam nadzieję, że doczekam się drugiej części w której dostanie za swoje… Tyle ofiar, tyle niepotrzebnego bólu, rozpaczy. Jak łatwo rzucić oskarżenie… jak łatwo wszyscy w nie uwierzą jeśli się tylko dobrze ludźmi posteruje…
Poza tym zamiany u dziewczyn. W rodzinie Jane ” ukochany” braciszek chyba trochę namiesza w przyszłości ( można bardziej?) a Maura znowu się spotyka z … ehhh Maura… co ty wyprawiasz… .
No nic… poczekamy, poczytamy i zobaczymy jak to się dalej potoczy… Pozdrawiam fanów tego zgranego dueciku.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Bez piątej klepki
Wysłany: 2018-08-15 20:31:52
Ot i jest. Po wielu miesiącach czekania – jest! Oczywiście dwa dni i już po wszystkim – przeczytano. I jak jest? Jest super. Rezolutna Maja rozwiązuje kolejne zagadki mające doprowadzić do odnalezienia rozumu Niny.
Pan Marcin przemycił trochę z naszego realnego ( a właściwie politycznego świata ) parę postaci. Powiem tyle – POLECAM!!

I jeszcze tylko jedno: Każdą książkę rozpoczyna jakaś katastrofa przyrodnicza. W pierwszej lało, w drugiej śnieg sypał i sypał, w trzeciej wiało, a czwartej mgła... a ja... zaczynając czytać każdą z tych części trafiałam właśnie na podobne warunki pogodowe ( i co z tego że lało tylko dwa dni, śnieg, który napadał utrzymał się tylko tydzień, wiało też krótko, a mgła w momencie kiedy wzięłam do ręki czwartą część utrzymywała tylko dzień? ).

Czary jakieś czy jak? Aż się boję pomyśleć co będzie jak wyjdzie piąta część... A może powinnam napisać do autora i zaproponować upały? Jak myślicie? )
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Sanato
Wysłany: 2018-08-15 20:28:24
Już dawno tak się nie bałam czytając książkę. I chyba tylko cud sprawił, że nie osiwiałam do reszty.
O czym jest ta opowieść, można dowiedzieć się z opisu na okładce.
Ja podzieliłabym ją na dwie części.
Pierwsza połowa opisuje życie w sanatorium oraz metody leczenia gruźlicy ( a wszystko dzieje się w latach 30 tych ). Od opisów tych metod włos mi się jeżył na głowie. I w tej części życie kuracjuszy toczy się w miarę spokojnie i leniwie... wręcz nudnie... Do czasu, aż zjawia się niejaki doktor Dresler ze swoją nowoczesną metodą leczenia gruźlicy oraz pacjentką ( i równocześnie narzeczoną ) jako dowód swojej fantastycznej kuracji... I od tego momentu zaczyna się robić naprawdę groźnie.

Styl pisania Pana Marcina jest tak sugestywny, że czytając czułam się jak bym również tam była. Grozę zwiększa to iż historia ta pisana jest w oparciu o autentyczne zapiski Niny.
Niestety to co jest prawdą a co fikcją wiedzą tylko szanowny Autor i Nina... Choć ona niestety już nic nie powie... zresztą nie jestem pewna czy ona sam wiedziałaby – co się zdarzyło naprawdę, a co było tylko majakiem.
Nie ulega jednak wątpliwości, że w SANATO kiedyś naprawdę doszło do tragedii.

Co do bohaterów – najbardziej polubiłam Dorcię. I jej śmierć najbardziej mnie zabolała.
Ira – piękna... okrutna... taki cukierek maczany w truciźnie. Skojarzyła mi się jeszcze z płomieniem świecy. Wszyscy chcieli się ogrzać w jej blasku, ale przy bliższym kontakcie nie wyszło im to na dobre.
Nina – główna bohaterka... a właściwie narratorka całej historii. Nie wiem do końca co o niej myśleć. Było mi jej szkoda i jednocześnie się jej bałam. Te jej wizje, jej sny... Mam nadzieję, że to były tylko majaki... albo wymysł Autora.

Mężczyźni w tej książce ... Miet, Stan i Sebastian... raczej się ich nie zauważa...
Nie umiem natomiast do końca rozgryźć Adama i Janka.
Ten pierwszy – cichy, słaby... Jest... ale jakby go nie było. W końcowym rozrachunku wykazał się jednak odwagą albo aktem desperacji – ratując swoją żonę – Ninę właśnie.
A Janek... ten to dopiero zagadka. I ten jego koniec - tak okrutny.

Książkę polecam... Oczywiście, każdy najlepiej sobie wyrobi opinię jak sam przeczyta. Dodam może jeszcze tylko, że czytanie późno w nocy nie najlepiej się odbiło na moich snach...
Mam nadzieję, że pomogłam...

Pragnę podziękować wydawnictwu LATARNIK za przysłanie mi książki do recenzji.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Poczekajka
Wysłany: 2018-07-14 19:36:01
Świetna, wesoła książka. Ale pojawiały się też momenty, kiedy czułam strach, gniew.
Nie powiem więcej, bo przyjemność czytania... to podstawa. Zdradzę tylko tyle, że Pati wzrusza, rozśmiesza i rozczula. Miłej lektury
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Mio, mój Mio
Wysłany: 2018-01-27 18:42:16
To ciekawe jak zależnie od wieku różnie odbieramy książki. Kiedy byłam mała „ Mio… ” był dla mnie baśnią o przygodzie, o odmianie losu. Chciałam być jak Mio. Mieszkać w zamku, mieć własnego konia i pokonać złego Kato.
Teraz ponownie przeczytana dała mi obraz chłopca, który był w swoim adopcyjnym domu bardzo nieszczęśliwy. Samotny i niekochany. Jeden prawdziwy przyjaciel i jego rodzina dawali namiastkę ciepła.
Co się tak naprawdę stało z Bo ( lub też z Mio? ) Czy umarł i to było jego niebo?
A może niepotrzebnie się doszukuję. Może bajka to po prostu bajka i nie ma co się szukać drugiego dna?

Słodko – gorzka, sentymentalna historia. Bajka z dzieciństwa… Jest sentyment
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Zemsta
Wysłany: 2018-01-27 18:21:35
Miałam troszkę mieszane uczucia co do poczynań tych kobietek, ale z drugiej strony… dobrze zrobiły. Nie można budować szczęścia kosztem innych… kara musiała być.
Czy się ubawiłam czytając tę książkę? Może trochę… ale daje do myślenia… Czy zemsta jest naprawdę słodka? … Może…

Jak dla mnie książka pomimo małych "ale" ( o których tu nie napiszę żeby nie spojlerować ) jest naprawdę dobra.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Omega
Wysłany: 2018-01-27 18:04:03
Historia Joasi zwanej Omegą, która w dniu swoich 12tych urodzin otwiera nieznany plik w komputerze i przenosi się w świat gry.
Jaka jest Omega? Omega nie budzi we mnie sympatii. Jest dzieckiem dzisiejszej epoki. Komputery i gry w które współczesna młodzież gra, świat w którym się obracają sprawia, że u niektórych zaciera się granica pomiędzy światem realnym a wirtualnym, u niektórych zanikają ludzkie odruchy i emocje. Stają się zobojętniali i samolubni. Taka jest właśnie Omega. Widać to w konkretnych sytuacjach: rozwód rodziców, śmierć babci... nie wzbudzają w niej żadnych głębszych uczuć: żalu, smutku, współczucia.
W grze w której Omega się znalazła, pokonuje kolejne poziomy. Spotyka tu Dziecko (?), swoją zmarłą babcię ( zwaną Babulą ) i jeszcze parę innych ... . Bierze też udział w Olimpiadzie Zmysłów, gdzie ujawnia się kolejna negatywna cecha jej charakteru: Omega nie umie przegrywać i łatwo wpada w złość.
Lecz wraz z kolejnymi przejściami na wyższe poziomy Omega prz dzi transformację. Zaczyna odczuwać: sympatię, współczucie, troskę. Zaczyna też panować nad gniewem.
Co jeszcze? Jak to się skończy? Trzeba przeczytać.
Książka z początku trudna do " przebrnięcia " ale potem się rozkręca i czyta się już szybko.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Kleo i ja : jak szalona kotka ocaliła rodzinę
Wysłany: 2018-01-14 15:28:09
Ostrzegam uczciwie, że jest to książka z tych słodko – gorzkich. Dla tych bardziej wrażliwych proponuję mieć w pobliżu chusteczki. Głownie rozchodzi mi się o rozdziały „ Strata” i „ Początek” . Dawno tak bardzo nie beczałam przy książce.
A jednak... coś jest w tej książce co chwyta Cię za serce i nie chce już puścić.


Jak poradzić sobie ze stratą dziecka... to wydaje się niemożliwe... Nie mam dzieci i nie potrafię sobie nawet wyobrazić tych uczuć. Ale będąc osobą wrażliwą czułam ból i rozpacz tej kobiety.

A potem pojawiła się ona... Mała, czarna kotka... Kleopatra – Kleo... i okazało się, że można znowu się śmiać...
Dziwnie potoczyły się losy tej rodzinki. Na przestrzeni lat wiele się zmieniło... ale kotka wciąż przy nich trwała…
Polecam tę książeczkę oczywiście każdemu kociarzowi i każdej kociarze... a nawet tym co kotów i nie lubią... kto wie... co się może zdarzyć. Pozdrawiam.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Zezia i Giler
Wysłany: 2018-01-14 15:22:07
Mała dziewczynka i jej braciszek. Króciutka historyjka. Szybciutko się czytało. Lekko, łatwo i przyjemnie… w sam raz dla dzieci… ( a że przy okazji dorośli ją łykają … to już przy okazji)
Pani Agnieszko… wkrótce zabieram się za dalsze części…
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Europa : prawdziwa historia o kotce
Wysłany: 2017-12-31 17:35:13
Prześwietna bajeczka. O małej kotce z łatką na futerku w kształcie Europy… ( stąd imię … -D )

Europa ( jak to wszystkie kotki zresztą ) owinęła sobie wokół ogona wszystkich mieszkańców domu, a także wszystkie psy z podwórka…
Polecam kociarzom i dzieciaczkom…
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa
Wysłany: 2017-12-31 17:08:03
Część druga równie dobra jak pierwsza… mądre dzieciaki… geniusz, konstruktor i dziewczyna ze zdolnościami telekinezy… i podróż w czasie… i …
a nie, nie... nic więcej nie powiem. Przeczytajcie sobie... :-)
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi
Wysłany: 2017-12-31 17:05:06
Z tych młodzieżowych.
Trójka gimnazjalistów i naprawdę fantastyczne przygody. Część pierwsza – Gang niewidzialnych ludzi.
Pomimo, iż jest książeczka o dzieciach i dla dzieci… to naprawdę z przyjemnością się czytało…
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Felix, Net i Nika oraz Pałac Snów
Wysłany: 2017-12-31 16:58:11
Trzecia część przygód trojga przyjaciół.
Okazuje się, że ktoś rządzi ludzkimi snami. Zamiast po obudzeniu być wypoczętym, wszyscy chodzą niewyspani. Nie pamiętają snów, wiedzą tylko, że bardzo się boją zasnąć bo czeka ich coś strasznego.
Feliks, Net i Nika oczywiście podejmą się wyjaśnienia tej zagadki.
Będzie trochę strasznie, trochę wesoło, czyli dokładnie tak jak powinno być w książce dla młodzieży.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Morderstwo w Orient Expressie
Wysłany: 2017-12-31 16:53:13
Przeczytałam tę książkę jakieś „ iks” lat temu i teraz ponownie. Oczywiście impulsem do ponownego sięgnięcia po tę książkę była kolejna jej ekranizacja.
Wtedy kiedy czytałam za nic nie mogłam zgadnąć kto z nich zabił… A gdy już wszystko się wydało, to był niezły szok.
Teraz jednak czytając nie mogłam sobie przypomnieć motywu…

To naprawdę świetnie skonstruowany kryminał. Kochana autorka skutecznie myli tropy.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Labirynt Lukrecji
Wysłany: 2017-11-30 20:27:00
Ta książeczka wzbudza we mnie sprzeczne emocje. Jest naprawdę świetnie napisana.
Jednak jakoś tam trochę szaro i zimno.
Lukrecja to fajna dziewczynka ale niestety chyba bardzo samotna.
I nagle pojawia się tajemniczy labirynt… i w życiu tej małej dziewczynki wszystko zaczyna się zmieniać…
Jedno tylko mnie zastanawia… Zakończenie.
Hmmm…
Nie będę więcej opisywać. Niech każdy sam sobie wyrobi opinię.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Noce w Rodanthe
Wysłany: 2017-11-30 19:49:52
Mam w domeczku na półeczce.
Smutna ale piękna opowieść o miłości dwojga dojrzałych ludzi. Oboje po przejściach. Odnajdują się i planują spędzić resztę życia razem. Czy się uda?

Kto chce się dowiedzieć może przeczytać.

Film jest OK, ale…
Książka – 10 , film - 7
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: (Nie)boszczyk mąż
Wysłany: 2017-11-30 19:40:49
"Zbrodnia to niesłychana, pani zabiła pana" - no cóż nie w tym utworze.

Pewna pani planuje usunąć z tego padołu swojego męża. Dość nieudolnie zresztą.
Jest śmi wo, czasami absurdalnie, czyli dokładnie tak jak powinno być u Pani Chmielewskiej
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: 2
Wysłany: 2017-11-30 19:35:01
Janeczka i Pawełek znowu w akcji. Afera znaczkowa w tle...
A! No i oczywiście Chaber :) jak mogłam zapomnieć
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: 13 powodów
Wysłany: 2017-11-30 19:22:44
Mam dylemat z tą książką.

Całkowita autodestrukcja tej dziewczyny... to co sobie zrobiła na samym końcu... zanim zakończyła swoje życie... straszne. Chyba tylko po to, żeby już nie mieć innego wyjścia, żeby zamknąć sobie furtkę... i nie pozwolić się ocalić.

Jak ona głośna krzyczała o pomoc, a nikt jej nie słyszał... Przyjaciół, prawdziwych przyjaciół nie miała, więc trudno żeby ja ktoś zrozumiał, ale rodzice? Nie widzieli, że dzieje się coś niedobrego z ich dzieckiem?!
Hannah ... a co chciałaś osiągnąć tymi taśmami... chciałaś im powiedzieć, że każde słowo, które padło z ich ust, że czyny które popełnili bądź też czego nie zrobili... że wszystko ma konsekwencje? Twój postępek... nie tylko samobójstwo, ale także rozesłanie tych taśm... zmieni już na zawsze życie tych młodych ludzi... Więc? Jaki był cel? A może chodziło o profesorka, wysłuchał wszystkich historii i przekonał się jacy naprawdę są jego uczniowie i do czego niektórzy są zdolni i zda sobie sprawę że nie nadaje się na to stanowisko... szkolny pedagog... śmiechu warte.
Co do całości – książka wciąga, nie mogłam się doczekać ( pewnie tak samo jak Clay) co takiego chciała powiedzieć Hanna o nim na taśmie.

To trudna książka... fajna, ale trudna...
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Igrając z ogniem
Wysłany: 2017-10-27 20:35:07
Coś innego od wcześniejszych książek pani Gerritsen.
Współczesność: stary arkusz z zapisem nut, muzyka, która z nich powstaje i dziewczynka, która dziwnie się zachowuje wtedy, gdy jej matka dzięki skrzypcom wydobywa muzykę z nut na świat.
Przeszłość - druga część książki. Młody żydowski skrzypek żyjący we Włoszech, młoda dziewczyna i zbliżająca się Druga Wojna Światowa ... Miłość, muzyka, cierpienie, bezsilność... i śmierć.

To troszkę inna historia niż wcześniej opisywane przez panią Gerritsen książki. Przyznaję szczerze, że dużo bardziej wciągnęła mnie historia Lorenza, choć jest dużo bardziej tragiczna, bo przecież ta wojna była naprawdę ...
Co do historii Julii... wszystko byłoby super... naprawdę... bo wydawało się, że rzeczywiście jest coś w tym utworze co zmienia jej córkę... ale to zakończenie mnie rozczarowało. Mam uczucie, że coś tu nie zagrało. Jakby autorce zabrakło pomysłu albo w ostatniej chwili zmieniła zdanie... Ale koniec końców książka jest naprawdę dobra. Kto chce niech czyta i sam sobie wyrobi opinię.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Serce z bibuły
Wysłany: 2017-10-19 00:25:13
Czwarte spotkanie.

Hmmm... Odniosłam dziwne wrażenie, że część mężczyzn z tej książki to damscy bokserzy, w dodatku lubiący sobie wypić lub próbujący zepchnąć swoją drugą połówkę do roli ładnie wyglądającej ale pustej lali. Dzieje się tam dużo ( trochę za wiele jak dla mnie ).

Podoba mi się natomiast to, że ktoś nareszcie zajął się dworkiem i teraz hrabianki będą mogły godnie żyć.

I to chyba tyle co mogę powiedzieć na temat tej części.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Po nitce do szczęścia
Wysłany: 2017-10-19 00:17:30
Niestety przyjemność czytania co jakiś czas psuły mi te relacje między Jankiem a Marzeną. Bardzo mnie irytował ten wątek... a już najbardziej sama Marzena. I ta jej przemiana na koniec „ (… ) Przed nim stał ideał (str. 277) ” . Coś tu się autorce nie udało...

Trochę też denerwowała mnie Tamara. To jej użalanie się. To nie jest koniec świata dziewczyno!
Swoją drogą uważam, że dobrze się stało. Będzie miała więcej czasu dla najbliższych. A przede wszystkim jednak dla siebie.

Takie trochę zaskoczenie jeśli chodzi o hrabianki... No nie podejrzewałam, że coś takiego autorka wymyśli. Trochę to naciągane, ale dzięki temu zaskoczenie było.
Czekam co też młodzi i cała reszta wymyślą z tym dworkiem, bo że mieszkać w takich warunkach się nie powinno - to pewne.

No i brawo dla babci Ewy za rozprawienie się z „ kochanym ” tatuśkiem. Pięknie rozegrane.

Tak na koniec - i choć przeczytało się dość szybko i wkrótce zabiorę się za następne części, to jednak jak na razie wybieram, część pierwszą i drugą.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Marzenia szyte na miarę
Wysłany: 2017-10-19 00:13:54
Część druga już przeczytana. Fajnie się czyta te historie.
Taki wniosek mi się nasuwa po przeczytaniu tej książki – że te kobiety z książki... że one wszystkie chciały być kochane: Tamara, Marysia, pani Zosia i ... matka Tamary - Ewa, nawet ona... Oczywiście każda inaczej, ale chodzi tu jednak o miłość.
Babcia Róża jak zwykle emanuje spokojem i dobrymi radami. No i hrabianki Leszczyńskie... miła i dystyngowana panna Julia i gderająca ( chociaż tak naprawdę, pewnie ukrywająca dobre serce ) panna Zuzanna...

Przykro mi z było jednak z powodu sytuacji w jakiej znalazła się pani Zofia. Niestety takie sytuacje zdarzają się też w prawdziwym życiu... przykre.

Ps. No i teraz jeszcze do fiołkowych konfitur babci Róży doszły babeczki pani Zosi... te z nadzieniem malinowym. MNIAM.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Zaplątana miłość
Wysłany: 2017-10-18 23:56:54
To moje pierwsze spotkanie z panią Karoliną i chyba pójdę dalej tą drogą. Naczytałam się już sporo opinii, w większości pozytywnych, żeby zachęciło mnie to do sięgnięcia po serię STACJA JAGODNO. A już zwłaszcza, że akcja dzieje się w moim rodzinnym mieście.
To historia o Tamarze i bliskich jej ludziach... O trudnych relacjach mata- córka, córka – matka. O samotnym wychowywaniu dziecka, o pracy ponad siły i czas... i konsekwencjach z tym związanych.
Ale także o ciepłej i dobrej starszej pani – babci Róży... u której można znaleźć to co tak często zdarza nam się zgubić w szybkim rytmie życia jaki wiedziemy - to spokój, zrozumienie i cisza...

Czasami czytając jakąś książkę, której akcja działa się w jakimś Polskim mieście np: Kraków, Wrocław lub Szczecin opisywano urocze uliczki, smakowite restauracje, śliczny park musiałam je sobie wyobrazić. Tym razem tak nie było – Kielce i okolice, przecież znam te miejsca, bywam tam.
Naprawdę fajne uczucie.. :)

PS. Mam ochotę na konfitury fiołkowe.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Kotolotki z wizytą u mamy
Wysłany: 2017-10-03 22:02:09
Część druga o kotolotkach.
Dwójka kotolotków postanawia odwiedzić swoją mamę. Gdy dolatują na miejsce okazuje się, że mamy nie ma, a ich dawny dom będzie niedługo zburzony... Ale, ale ... na strychu owego domku ukrywa się maleńki kotek (ze skrzydełkami!!! ), który się bardzo boi. Czy to rodzeństwo naszych znajomych kotolotków? Czy kotolotki odnajdą mamę? Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedzi w tej części. Oczywiście – ja – szalona kociara - nie mogę zrobić nic innego jak tylko polecić tę książeczkę.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Kotolotki
Wysłany: 2017-10-03 21:55:14
Oto bajeczka dla dzieci i dla wielbicieli kotecków.
Cztery koteczki urodziły się ze skrzydełkami. Musiały opuścić swoją mamę. Poleciały więc daleko, daleko i trafiły na farmę, gdzie zaopiekowało się nimi ludzkie rodzeństwo.
Króciutka i ciepła książeczka.
Koniecznie trzeba przeczytać..
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Niezwyciężony
Wysłany: 2017-09-15 22:25:31
Odsłuchane... Superprodukcja. Naprawdę super.
Obca planeta... i dziwny... wirus? bakterie? muszki? a może mikroroboty?... które stopniowo atakowały załogę statku kosmicznego „ Niezwyciężony” zamieniając ich w bezradnych i zdziecinniałych.
Wsłuchując się w doskonałą interpretację miałam gęsią skórkę. Dobrze dobrany skład aktorski, który doskonale wpasował się w swoje role, podkład muzyczny, wszystko to sprawia, że słucha się tej książki z ogromną przyjemnością. Miałam wręcz wrażenie, że jestem tam na pokładzie ' Niezwyciężonego '. Ten strach, który czułam, to napięcie... Czekam na więcej takich właśnie audiobooków,( tzw. superprodukcji ) pana Lema.
Wcześniej odsłuchałam „ 2001 Odyseję kosmiczną” i „ 2010 Odyseję kosmiczną” – majstersztyk normalnie.
I powiem jeszcze tylko tyle, i być może się narażę na gromy ze strony wielbicieli filmów S-F , że film – „ Obcy – ósmy pasażer Nostromo” , może się schować przy naszym audiobooku „ Niezwyciężony” , bo więcej się bałam słuchając książki, niż oglądając wyżej wspomniany film.
... Mam nadzieję, że nikt mnie nie zlinczuje... w końcu to tylko moja opinia.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Ta chwila
Wysłany: 2017-09-09 17:42:39
Przeczytałam szybko, bo zaledwie dwie nocki mi to zajęło. Akcja ładnie pędziła do przodu i znając styl w jakim kończy pan Musso, czekałam na zakończenie, które zwali mnie z nóg... ale niestety jak już się wyjaśniło to cóż, ani nie zaparło mi tchu w piersiach, ani nie miałam gęsiej skórki i ziemia też się nie zatrzęsła. „ I co? To już ? O to chodziło?” I nie podobało mi się zakończenie tej wymyślonej części, bo co ono miało niby oznaczać? A główny bohater czasami tak bardzo mnie wkurzał, że nieraz miałam ochotę kopnąć go w... kostkę. Co za egoista... Nie sympatyczny typ. Nie polubiłabym go w rzeczywistości. Zakończenie całej książki też jakoś specjalnie nie powala. Ot po prostu normalny happy end.
Trudno. Zabieram się wkrótce za „ Dziewczynę z Brooklynu” .
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Chata
Wysłany: 2017-09-09 17:12:42
To bardzo piękna, ale trudna książka...
O stracie, o zagubieniu, o utracie wiary, o przebaczeniu. Sobie. Także przebaczeniu Panu Bogu... a w końcu mordercy, który odebrał życie niewinnemu dziecku.

Mam jednak mieszane odczucia co do zachowania głównego bohatera podczas rozmowy z Panem Bogiem. Chciałam mu powiedzieć: co robisz?! Dlaczego jesteś taki spokojny?! Krzycz!! Wściekaj się!! Płacz !! Wiem... takie momenty następowały później ale.
Nie wiem jak bym ja sama postąpiła gdyby to mnie spotkała taka tragedia. Czy nie chciałabym wykrzyczeć Panu Bogu całego mojego żalu. Ale czy spotkanie twarzą w twarz ze Stwórcą w całym Jego Majestacie i wsz garniającej miłości... czy miałabym odwagę? A może padłabym na kolana i po prostu płakała dopóki starczyłoby mi łez.

Poruszono też kwestię samosądu: chcesz wydawać wyroki kogo sądzić? Proszę bardzo usiądź i sądź. Ale nie zapomnij sądzić sprawiedliwie. Twoi najbliżsi też mu podlegają. No właśnie... tak łatwo powiedzieć: do pedofila, gwałciciela – uciąć mu, do mordercy – powiesić go, do dręczyciela – pociąć i posypać solą. Jak łatwo to powiedzieć, jak łatwo wydać wyrok.
A powiedzieć „ wybaczam” ? Umiesz/ Dasz radę? Tak szczerze, prosto z serca?

Jak napisałam na początku – piękna ale trudna książka.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Jesienna miłość
Wysłany: 2017-08-07 00:19:43
Mam w domeczku, na półeczce. Przeczytana już jakieś iks lat temu. Nie pamiętam jak dawno.

Młodzi ludzie z różnych światów. Lekkomyślny, zabawowy chłopak, szkolny przystojniaczek oraz skromna, dobra i cicha córka pastora. Landon i Jamie. Czy taki związek ma szanse? Okazuje się, że tak. Ale czy będzie happy end ? U Sparksa? Raczej nie. Oczywiście spłakałam się – okropnie. Chociaż przeczytana ponownie… już aż tak gwałtownych emocji nie wywołuje…

Może i ta historia jest zbyt cukierkowa, zbyt nieprawdopodobna... ale to tylko książka... można pomarzyć, że takie uczucie jest możliwe.

Parę słów o filmie. Oczywiście najpierw była książka a potem film.
I film i książka mają swój urok. Jednak jak to bywa - ekranizacji daleko do pierwowzoru. Film uwspółcześniony, stracił. Chociażby to przedstawienie.. w książce wiadomo o co chodziło... a w filmie... oglądałam już parę razy i tak naprawdę do końca nie wiem o co chodziło.
Aktorzy natomiast bardzo mi podpasowali. Sumując: książka – 10, film - 8
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Poczet królowych polskich
Wysłany: 2017-08-06 23:59:34
Studium psychiki kobiecej i to nie jednej ... ale aż trzech i jeszcze gdzieś pomiędzy nimi gej ( przyjaciel najmłodszej z kobiet )
Królowe... Boże chroń przed takimi królowymi.

Cała książka raczej mnie zasmuciła niż rozbawiła.
Przykro mi było z powodu tych dziwnych relacji Magdy z matką, a potem jeszcze ta babka, której nie znała i która wcale nie była babcią z wieczornych opowiastek tylko niezłą zołzą.
I choć Ina to prawdziwa wiedźma to jednak jej historia jest bardziej wciągająca.

No i ta nieszczęsna relacja Magdy z Adrianem… Nie wiem czy jest bardziej smutna czy bardziej żałosna.

I choć książka napisana ładnym językiem i mimo iż zachęca do zainteresowania się gwiazdami kina przed i międzywojennego , m.in. Iną Benitą ... to niestety książkę oceniam jako tylko DOBRĄ...
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Trzy panie w samochodzie czyli Sekta olimpijska
Wysłany: 2017-08-06 23:43:02
Naprawdę udany to był zakup. Książka lekka, śmieszna, po prostu - babie lato.
Podobno to debiut autorki - moim skromnym zdaniem – udany.
Czekam na więcej książek tej Pani.
Polecam.
Śmi wo było.
PS. Mam jeszcze pytanko: Czy ten autor Jerzy Dychawski – piszący sagę o jakimś Nagiecie, grulach i innych stworach istnieje naprawdę czy to może wymysł autorki? Skłaniam się przy tej drugiej opcji.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Zapisane w wodzie
Wysłany: 2017-08-06 23:29:35
Muszę przyznać pani Hawkins, że dużo, dużo lepiej...
Przeczytałam zdecydowanie szybciej niż „ Dziewczynę z pociągu ” .

Trochę smutna ta książka.. trochę straszna...
Chore relacje, zakazana miłość, mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet, nieszczęśliwe kobiety.

Te wszystkie postacie ... tak bardzo pokiereszowane przez los.
I niby nie ma w tej książce akcji a jednak czytało się zdecydowanie lepiej niż tą pierwszą książkę autorki. Może poprawił się styl, a może sprawiła to ilość bohaterów... Nie wiem. Ale oceniam wyżej niż poprzednią
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Szata
Wysłany: 2017-08-06 23:26:03
Kiedyś, dawno temu obejrzałam film. I jakiś czas temu sięgnęłam po książkę, ( oczywiście, że ekranizacja się różni… )
To piękna książka o przemianie jaka zachodzi w młodym trybunie – „ tym” trybunie, który dostał rozkaz ukrzyżowania Chrystusa. Nie zgadzał się z wyrokiem ale wykonać go musiał… i jeszcze ta szata, TA SZATA którą wygrał w kości... przymierzona podczas pijackiej uczty dopełniła czary… - „ Byłeś tam?” pytał co jakiś czas Marcellus… dręczony wyrzutami sumienia, że zabił niewinnego człowieka… nie wiedział jeszcze, że Syna Bożego …
I TA SZATA która wepchnęła trybuna w ciemność - z tej ciemności go wyrwała. I Marcellus zechciał dowiedzieć się wszystkiego o człowieku, którego ukrzyżował. A kiedy tak wędrował i słuchał o cudach których dokonał Jezus, zmieniał się... Z początku jeszcze próbował sobie tłumaczyć cuda Jezusa, ale to na nic, bo Jezus zagościł już w jego sercu i już nie mógł i już nie chciał się już Go wyrzec.

Piękny koniec, choć bardzo smutny.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Dom czarownic
Wysłany: 2017-08-06 23:18:42
Fajnie było wrócić do książki, którą przeczytało się prawie 22 lata temu. Wprawdzie odczucia już trochę inne, bo czasy już nie te a i latek przybyło… ale wciąż jest w tej książce jakaś magia i czar.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Na skrzydłach czasu
Wysłany: 2017-06-17 15:33:04
Co za beznadzieja. Przeczytana jakoś tak 2 lata temu i ponowne podejście teraz. I wniosek ten sam – beznadzieja
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Sekretne życie drzew
Wysłany: 2017-06-17 15:22:32
Odsłuchana na audiobooku w wykonaniu pana Stanisława Biczysko
Super książka. Fantastycznie przedstawiony świat drzew…

Niby człowiek wie, że drzewa muszą jakoś żyć ze sobą w symbiozie, ale takie przedstawienie sprawy jest naprawdę super. Nigdy nie słyszałam żeby ktoś z taka pasją mówił o drzewach ( i to w takiej ilości ). Lecz odniosłam wrażenie, że autor nad wyraz umiłował sobie buki… dość dużo tu o nich.
Tak czy siak polecam… i niech każdy sam sobie wyrobi opinię…
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Zwierzoczłekoupiór
Wysłany: 2017-06-17 15:14:44
O rany… brak mi słów jeśli idzie o zakończenie… . Coś podejrzewałam, że może to być coś w tym stylu … ale TO… no przykro, bardzo przykro…
Z początku chłopiec nie bardzo przypadł mi do gustu. Wydał się taki „ stary maleńki” , mały zarozumialec, ale… stopniowo moje uczucia do niego się zmieniały. Jego opisy swojej rodziny - mamy, taty, siostry i przyszywanej ciotki pokazywały niezwykła wrażliwość tego dziecka.

Co do przygód Piotrka… wspaniała wyobraźnia. Ten wielki gadający pies, dziewczynka w niewoli u Troipa … a także ukochana rodzinka…

Ktoś .powiedział, że można być samotnym wśród tłumu… tylko, że już nie pamiętam kto… - Jak bardzo samotny musiał być Piotr skoro... ćśśś....
Książka niby zaadresowana do dzieci – owszem – ale nie do tych małych, może do tych trochę większych… a już na pewno dla dorosłych.
Piękna – słodko – gorzka...
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Szeptucha
Wysłany: 2017-06-17 15:09:21
O samej szeptunce to tutaj raczej niewiele znajdziemy, razem wziąwszy wszystkich stron to może tak ze 100.
Jest tutaj za to dużo o życiu pewnej wsi…
Właściwie tytuł tej książki powinien być troszkę inny… np. „ Życie w Waniuszkach - od kiedyś przez wtedy do teraz i wstecz… ” ( tytuł a właściwie część tytułu zapożyczyłam z książki pana M. Szczygielskiego – „ Arka czasu” ). I to by było najwłaściwsze określenie …
Dużo tam historii różnych ludzi. Często w historię jednej rodziny wplatana jest następna historia kolejnej , potem powrót do teraźniejszości i za chwilkę znowu skok do przeszłości. Za duża mieszanina tych osób, za dużo i za blisko siebie tych skoków w czasie - przeszkadzało mi to, bo w pewnym momencie straciłam rachubę czasu – pewna, że od śmierci babci naszej tytułowej szeptunki minęło zaledwie parę miesięcy ( może z siedem – osiem ) zdziwiłam się niezmiernie kiedy okazało się w pewnym momencie, że to już ponad rok a może i więcej !!!

Na duży plus zasługuje gwara podlaska jaką posługują się bohaterowie tej książki… Brawo dla autorki…

Co do samej szeptunki. Dziwna dziewczyna. Jednak dużo bardziej przypadła mi do gustu niż szeptucha Gosława z książki „ Szeptucha ” pani Miszczuk.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Do trzech razy Natalie
Wysłany: 2017-02-25 17:05:51
- Gdzie diabeł nie może, tam… Sucharskie pośle -
Miało być super śmiesznie, a było tylko śmiesznie.

Zacznę może od dzieci... cofam moje wcześniejsze porównanie Anielki i Przemka do Janeczki i Pawełka od Pani Chmielewskiej. Przemek jeszcze ujdzie ( po prostu ciapa, ale cóż ... w domu dominują kobiety i to nie byle jakie ... to Natalie!!! ), ale Anielka... mała podła żmija... Nawet taka ilość Natalii( i ich matek ), nie tłumaczy takiego charakteru - nie lubię jej.

Co do samych Natalii... jak zwykle nie obeszło się bez wściubiania nosa w nie swoje sprawy... ale już nie było tak śmiesznie tak jak w poprzednich częściach... czegoś mi zabrakło... a może to Ci źli – mordercy i złodzieje - sprawili, że książka wydała się bardziej kryminałem niż komedią kryminalną ( o ile taki gatunek istnieje ). Sama nie wiem.
Mam jednak nadzieję, że spotkam się jeszcze kiedyś z siostrami Sucharskim, może już starszymi ( może już babciami Sucharskimi?! ) i że będzie równie wesoło jak w części pierwszej...
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Szeptucha
Wysłany: 2017-02-25 16:43:34
Pomysł na książkę naprawdę super. Gorzej z głównymi bohaterami.
Gosława – Gosia... RANY!!! Że - tak - powiem, zakrzyknę wręcz – O -- BO – GO - WIE!!!
Naprawdę???!!! 24 letnia ( o ile dobrze pamiętam ) dziewczyna zachowująca się jak napalona nastolatka, której życiem rządzą hormony... Naprawdę chodzi tam o miłość?! Bo ja raczej zauważyłam pożądanie ( żeby nie powiedzieć nieładnie – chuć ). To, że Gosia jest niezdara - nie będę czepiać. Sama często się potykam i o coś rozbijam. Ale ta hipochondria i różne fobie u przyszłej lekarki??!! Nie wróżę kariery.
Nie wierzy w bogów ale bezustannie ich wzywa.
Aaaaa !!! Ależ miałam ochotę ją p... pstryknąć !!!!
Mieszko – no niestety, ale NIE. Drogie panie... coś jest nie tak z tym facetem ( pomijam już fakt, że jest nieśmiertelny i że w przeszłości dość brutalny ). Zresztą ostatnia strona pokazała, że chyba mam dobre przeczucia. I czy naprawdę takie miał twarde te bicepsy? Zawsze gdy niósł Gosię na rękach wbijały jej się w plecy. Z drewna były czy jak?!

Szeptucha – Baba Jaga – najbardziej przypadła mi do gustu. Mądra kobieta... Taka Babka z „ Rancza” .
Hmmm a bogowie... no cóż... wcale mnie nie dziwi, że są bezlitośni i tylko o sobie i tylko dla siebie... (trochę przypominają greckich lub rzymskich bogów... lub dzisiejszych polityków).

Co daje na plus tej książeczce? To że akcja rozgrywa się w Świętokrzyskim... znam te rejony... to moje miasto i moje okolice.

Zabrakło jednak jeszcze takiego małego słowniczka na końcu książki, który by choć trochę wyjaśniał kto jest kim z nadprzyrodzonych i te miejsca święte np. Weles, Świętowit, Wyraj, Nawa itp. Ciągłe zaglądanie do Wikipedii, żeby sprawdzić odrywało mnie niepotrzebnie od książki i dodatkowo rozpraszało ( niby w książce wynikało to z treści, ale jakoś nie zawsze byłam w stanie to ogarnąć) Byłoby fajnie zajrzeć tylko na tył książki i już.

Dobra. Wiem, wiem czepiam się...

Gdyby nie to i nie głupota głównej bohaterki to książka byłaby naprawdę super, a tak to tylko dobra. Mimo to przeczytam część drugą, bo a nuż Gosława nabierze trochę rozumu...
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: Pustułka
Wysłany: 2017-02-25 16:22:47
Powiedziałabym O M G !! Ci ludzie... ta rodzinka!!! Strzeż mnie Panie!!! Co to forsa robi z ludźmi... Wstrętni, wręcz obrzydliwi...
Pytanie - kto z nich zabija ?
Jest sobie wyspa... ktoś ginie, potem ginie kolejna osoba ... i kolejna ... i kolejna ... a morderca jest wśród pozostałych osób będących na wyspie.
Znacie ten schemat? Podobnie dzieje się w powieściach Pani Agathy Christie ( i nie jestem pierwszą osobą, która to zauważyła ). Ale, ale... co tu się dziwić... to doskonały schemat na napisanie kryminału.
Co do samej książki to naprawdę niezły kryminał, trochę zbrzydza cię rodzinka, ale tak poza tym nie ma się do czego przyczepić. Zakończenie jest rzeczywiście zaskakujące, (wprawdzie tak gdzieś od 39 rozdziału miałam już podejrzenia kto jest mordercą, ale takiego finału się nie spodziewałam).
Trochę mi jeszcze zabrakło pewnych wyjaśnień, ale... ujdzie jak na pierwszy kryminał tej autorki.
Mimo paru niedociągnięć – polecam. Bo najlepiej przekonać się samemu.
Bezunia



Posty:208
Dotyczy: 220 linii
Wysłany: 2017-02-25 16:09:32
Część druga „ 110 ulic ” przeczytana jeszcze w 2016 i dużo szybciej niż ta pierwsza. Akcja skupia się na młodszym z braci...

Fajniejsza niż "110 ulic", ale tylko tyle - fajniejsza...

2009-18 | Odwiedzin: 3611704, dzisiaj: 439 | Obecnie Gościmy: 81 | Logowań na konto: 368149, dzisiaj: 0 | Pozycji zamówionych: 13 | Pozycji zarezerwowanych: 3086
Pracuje w oparciu o SYSTEM BIBLIOTECZNY MATEUSZ | Designed by Sliffka